Rok dobiega końca, małe podsumowanko by się zdało. Na początek jednak hafcik wykonany w ostatnich chwilach przed Wigilią. Witrażowy aniołek projektu Sue Page. Po niewczasie zdałam sobie sprawę, że dużo lepiej by wyglądał gdyby został wykonany na czarnej kanwie.
Jeszcze na początku tego roku nie przypuszczałabym, że wrócę po latach do haftu krzyżykowego. Z drugiej strony miałam już wcześniej wyrobioną świadomość, że to właśnie on jest najlepszy na stresy, których w tym roku miałam tyle, że do siedemdziesiątki mi starczy, ale to opowieść nie na blog, przynajmniej nie na ten blog. :)
Dokonałam zatem w tym roku dziesięciu haftów przy czym tylko jeden ten zaprezentowany wyżej był malutki. Niestety odkryłam też smutną prawdę, że taka ilość haftowanie nie jest ani na mój kręgosłup ani oczy dobra, więc w przyszłym roku na pewno nie będzie tego tyle.
Co prawda nie zamierzam brać udziału w żadnych zabawach z tym związanych, także z powodów o których było wyżej, ale w tym roku jeszcze mam swój cały zaniciowany słoiczek i trochę żal mi go opróżniać.
Na koniec coś co już wcześniej prezentowałam ale może nie wszyscy widzieli, czyli dla osób krzyżykujących, mających pretensje do samych siebie o nieco za dużą wagę -> TU i od razu życie staje się lepsze.
Szczęśliwego Nowego Roku.
Wiele radości z twórczości.
Zdrowia i słodyczy (czyli w takim połączeniu, żeby nie dostać cukrzycy).
I co tam sobie chcecie, żeby się udało.



