Nie wiem czy to za bardzo przygrzewa czy po prostu się starzeję i dziecinnieję za razem. Chyba jednak to drugie, gdyż przyszło mi to do głowy jakiś czas temu, a tylko wyzwanie przyspieszyło produkcję tegoż dzieła ;p. Opasek z uszami zapewne jest wiele, ale tylko moja ma klapnięte uszko (tona wzruszeń :D)
A jak już zrobiłam to niech idzie na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze
A poza tym strasznie mi się nie chce... ;p
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 lipca 2013
środa, 27 lutego 2013
Korale filcowe wersja czerwona
Korale filcowe w odcieniach czerwieni i różu; z czarnymi obwódkami; na wstążce.
Jak się okazuje tempo stwórcze jest u mnie zastraszające. Od podjęcia decyzji o wykonawstwie do stworzenia mijają dwa miesiące. W grudniu pocięłam filc na korale, w lutym część się zrealizowała. W styczniu miałam dokonać koszyczka- wazonika z papierowej wikliny... akurat marzec się zbliża. Miałam zamiar wziąć udział w wyzwaniu na broszkę... a tam tylko dwa tygodnie na wykonanie dają :D :D :D...
Jak się okazuje tempo stwórcze jest u mnie zastraszające. Od podjęcia decyzji o wykonawstwie do stworzenia mijają dwa miesiące. W grudniu pocięłam filc na korale, w lutym część się zrealizowała. W styczniu miałam dokonać koszyczka- wazonika z papierowej wikliny... akurat marzec się zbliża. Miałam zamiar wziąć udział w wyzwaniu na broszkę... a tam tylko dwa tygodnie na wykonanie dają :D :D :D...
poniedziałek, 25 lutego 2013
sobota, 23 lutego 2013
Korale filcowe niebieskie
Przekuwanie korali idzie mi dość opornie, więc kolejne zapewne szybko nie powstaną. Okazuje się, że tego typu korale lepiej umieszczać na wstążce, ponieważ te umieszczone na sznurku lub lince przesuwają się same, przygniatają się w wyniku czego tracą kształt, te zaś osadzone na wstążce samoczynnie się nie przesuwają. A dzisiejsze dokonanie wygląda mniej więcej tak:
środa, 20 lutego 2013
Kolczyki owalne
Takie sobie wymyśliłam kolczyki filcowe, aby czarne elipsy ozdobić kolorowymi kółeczkami. Efekt może nie jest taki jak sobie wyobrażałam, ale za to w sam raz na Wielkanoc.
środa, 26 grudnia 2012
Kołnierzyk w kwiatki
W ramach prezentów świątecznych przygotowałam kołnierzyk. Czarna podstawa z filcu zdobiona kolorowymi kwiatkami. Przypomina mi sedaczki od stroju krakowianek jak nosiły dziewczynki na bale choinkowe baaaaaaaaaaaardzo dawno temu. Z racji tego, że moda na stroje krakowskie przeminęła, kołnierzyk zyskuje na oryginalności(he he he ;p).
czwartek, 6 grudnia 2012
Choinki giganty...
Z racji tego, a nie innego, postanowiłam sobie nieco twórczo odpuścić listopad. Aż tu nagle i niespodziewanie nadszedł grudzień i należałoby trochę potworzyć, zainteresowani twierdzą, że dłubać korale bo są potrzebne, zatem chwilowo zawieszam produkcje makramowe, przerzucając się na produkcje naświętapotrzebne. Zanim jednak święta... nadeszły Mikołajki... a zanim nadeszły, wpadłam na równie genialny co radosny pomysł na kolczyki. Ba, skoro wpadłam, postanowiłam zrealizować. I się zaczęło...
Na początku okazało się, że wycięcie z filcu takich gigantycznych rozmiarów choinki nie jest wcale łatwe... może jakby mieć stosowny dziurkacz, było by lepiej, ale takiego nie będę nabywać w celu stworzenia jednej pary kolczyków. Choineczki zatem będą imitować zielone trójkąty, potem przyszło dłubanie łańcuchów połączone z przyszywaniem bombek, po którym okazało się, że bombeczki jednego zestawu kolorystycznego przyszyłam na trójkącikach zaplanowanych na jeden kolczyk. Hmmm... a było to tak.
Jak się strzeliło głupotę na początku, to potem trzeba było to zeszyć i dociąć, żeby pasowało. Szycie do najprostszych nie należało i pieńki odpadały, także powiedzmy sobie szczerze, szłu nie ma.
Potem przyszedł czas na dodatnie czubka połączone z dodaniem kółka zawieszkowego, żeby gdzieś można było to zawiesić...
I po tych mękach, jak mi adresatka tego wyrobu, powie, że zwariowałam, że jest za stara, że wiochę jej robię... to się regularnie załamię i to przed świętami. ;p.
Na początku okazało się, że wycięcie z filcu takich gigantycznych rozmiarów choinki nie jest wcale łatwe... może jakby mieć stosowny dziurkacz, było by lepiej, ale takiego nie będę nabywać w celu stworzenia jednej pary kolczyków. Choineczki zatem będą imitować zielone trójkąty, potem przyszło dłubanie łańcuchów połączone z przyszywaniem bombek, po którym okazało się, że bombeczki jednego zestawu kolorystycznego przyszyłam na trójkącikach zaplanowanych na jeden kolczyk. Hmmm... a było to tak.
Jak się strzeliło głupotę na początku, to potem trzeba było to zeszyć i dociąć, żeby pasowało. Szycie do najprostszych nie należało i pieńki odpadały, także powiedzmy sobie szczerze, szłu nie ma.
Potem przyszedł czas na dodatnie czubka połączone z dodaniem kółka zawieszkowego, żeby gdzieś można było to zawiesić...
Teraz sprawdzimy ile te giganty mają wzrostu...
Łał, z kółeczkiem, całe 3,5cm, bez kółka 3cm. Wielkoludy, znaczy wielkochoiny.
Na koniec zawiesimy je na czymś...I po tych mękach, jak mi adresatka tego wyrobu, powie, że zwariowałam, że jest za stara, że wiochę jej robię... to się regularnie załamię i to przed świętami. ;p.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























