w końcu obrazek, a na obrazku święty. Ojciec Pio.
Dłubałam pojedyncze krzyżyki w brodzie i gdy już właściwie chciał mnie trafić szlag, doszłam do wniosku, że zakończę tę mękę. Wybrała trzy muliny i zahaftowałam nimi po kilkanaście pojedynczych krzyżyków. W ten sposób święty spojrzał z krzyżykowego obrazka. Wzór ten jet na tyle specyficzny, że obejrzeć go z bliska owszem można, ale dopiero z pewnej odległości nabiera wyrazu właściwego. Wzór z ProFili. Miał rozpiskę na mulinę Anchor, DMC dlatego zrobiłam go z Ariadny (a co?), która czekała jakieś półtora roku aż się za nią zabiorę. Z tego też względu Ojciec różni się kolorystycznie od oryginału. Konturki wydaja mi się zupełnie niepotrzebne, ale skoro już są to niech będą.
W tym momencie okazało się, że zmierzam we właściwym kierunku.
Tu całość krzyżykowa.
Tu to co wyżej plus konturki w brodzie.
A teraz wracam na choinkę. ;p


