czwartek, 28 listopada 2013

Bombeczka - maleństwo takie...

Już od zeszłego roku miałam ochotę na zrobienie czegoś takiego, ale dopiero w tym roku wyszło. Jak wpadłam na ten pomysł,  żeby kupić styropianowe kule o średnicy12cm nie wiem, ale to nie był najlepszy pomysł. Moje wyobrażenia na temat takich produkcji były nie tylko zgoła inne. Coś mi się zdawało, że piętnaście minut po pocięciu wstążki bombeczka będzie gotowa a tu zonk taki. Na początek poszła biała wstążka, która nie wiadomo dlaczego strasznie się ślizgała, po dokonaniu tej części musiałam sobie zrobić dzienną przerwę żeby się nie wściec. Jednak z czerwonym i niebieskim poszło o wiele lepiej. Zużyłam do tego z pół pudełka szpilek, które miałam nadzieję starczy mi na 7-8 bombek. Dodatkowo krzywo jest niemiłosiernie ale i tak ładnie wygląda.
Rady jak zrobić żeby było prosto chętnie przyjmuję.







22 komentarze:

  1. Pierwsze koty za płoty:) Ślicznie wyszło! Strasznie mnie korcą karczochy, ale na razie brak mi do nich odwagi:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się dręczyłam z miesiąc od zakupu kul, żeby się do tego zabrać :)

      Usuń
  2. Śliczna, ja nie widzę nierówności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I sama sobie tą bombeczką udowodniłaś, że rękodzieło, to nie takie hop-siup, choć pewnie wcale udowadniać nie musiałaś ;))) A bombeczka mi się podoba :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój problem polega na tym, że powinnam zaczynać od początku czyli od najprostszych a ja cisnę od razu na większy format i potem takie efekty...:)

      Usuń
  4. Świetnie Ci wyszło!
    Ja tam żadnych krzywizn nie widzę.Wydaje mi się że cierpliwość bym straciła układając te wstążeczki, więc się nawet za nie biorę.
    Śliczna bombeczka;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy się nie ślizgają nie jest tak źle, najwidoczniej rozpoczęłam od złego koloru

      Usuń
  5. Bombeczka super! Ja także pierwszy raz robiłam swoje bombki i także spotkało mnie wiele niespodzianek podczas produkcji:)). Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to jest, jak się człowiek sam z czymś nie zmierzy to nie pozna tajników

      Usuń
  6. Też myślałam że to chwila moment, można się przeliczyć :)). To jest kilka godzinek pracy i palce bolą od wbijania szpilek :((. Ale efekt cudny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naparstek, naparstek i jeszcze raz naparstek... :D

      Usuń
    2. wstyd się przyznać, ale wpadłam na to, dopiero po trzech bombkach :))

      Usuń
  7. śliczna z każdej strony :) palce chyba mi odpadły od wbijania takiej ilości szpilek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze można wykorzystać taki totalnie zapomniany przedmiot jak naparsterk

      Usuń
  8. Bombeczka super :) Ja wolę wbijanie szpilek ozdabiając cekinami styropianową choineczkę :P Każdy ma cierpliwość do czegoś innego i to jest fajne, bo poznaję coś, czego sama bym nie zrobiła. :)

    Zapraszam w odwiedziny do mnie. :)
    Pozdrawiam, adzikowe pole...

    OdpowiedzUsuń
  9. E, no , pięknie ci wyszło. Bombka jest śliczna. Porady nie udzielę, bo takowej nigdy nie robiłam.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękna bombka, bardzo podziwiam tą metodę ;) też chciałabym kiedyś spróbować zrobić w takim stylu bombkę, ale jakoś ciągle czasu brak ... ;)

    OdpowiedzUsuń